sobota, 12 marca 2016

Rozdział III • You know my name, not my story... •

Z jej łez można by zbudować ocean.
W którym tonie jej smutek...


*Alisha*
Przed szkołą stał Leo, koło...
Samochodu?! Co?! On mnie, przecież zabije! Nie! Skąd, on ma prawko?! Nie zdąrzyłam spisać testamentu! Leo gdy mnie zobaczył, podszedł.
- Hej, koteczku. - szepnął i mnie przytulił.
- Leo, chcesz mnie zabić, prawda? - spytałam przerażona. Nienawidze jeździć samochodami, po prostu kiedyś... Nie ważne. Chcę o tym zapomnieć. Wyrwałam się z jego objęć.
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedział i się zaśmiał.
Debil! No 100% debil! Chyba zauważył mój strach w oczach, ponieważ skończył się śmiać. Chwycił moje dłonie i oparł swoje czoło o moje. Wpatrywał się w moje oczy, a ja w jego. Miał takie głębokie oczy... Alisha! Ogarnij się!
- Nie zabije cię, księżniczko. - szepnął. Chwycił moją rękę i szliśmy w strone samochodu. Ale ktoś stanął na naszej drodze. Ty szmato...
*Ice*
Charlie zrobił coś czego się nie spodziewałam...
pocałował mnie w policzek. Wiem, niby nic a jednak coś.
- Emm... Charlie może wejdziesz? - zapytałam z nadzieją, że się zgodzi. On tylko uśmiechnął się i odpowiedział.
- Jasne.
Uśmiechnełam się, otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka. Ściągneliśmy buty i weszliśmy w głąb salonu. Charlie podziwiał widoki.
- Chcesz coś do picia? - zapytałam się, a on popatrzył się na mnie.
- Okej, a co proponujesz? - spytał.
- Emm... mamy CoCa-CoLe, Tymbarka, Pepsi, Orandżine i to wszystko. - odpowiedziałam a on popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Po co ci tyle napojów? - spytał.
- No tak, Alisha pije tylko CoCa-CoLe i Pepsi a ja Tymbarka i Orandżne. - odpowiedziałam.
- Kto to Alisha? - spytał.
- Moja siostra. - odpowiedziałam.
- A gdzie twoi rodzice? - znowu zapytał. Boże, człowieku ile ty pytań zadajesz.
- Mama w delegacji a tata nie żyje. - odpowiedziałam smutno. On podszedł i mnie przytulił. Kołysał mną przez chwilkę.
- To co chcesz do picia. - spytałam, odrywając się od niego.
- Poproszę cole. - odpowiedział a ja poszłam nalać napoju. Wyciągnełam dwie szklanki, Chrliemu nalałam coli a sobie tymbarka. Po czym wziełam szklanki i skierowałam się w strone kanapy na której siedział Charlie. Podałam mu picie i usiadłam.
- Dziękuje. - powiedział i uśmiechnął się co odwzajemniłam.
- Nie ma za co. - powiedziałam. Po na piciu się zaczeliśmy rozmawiać. Po około godzinie do domu weszli...
*Alisha*
Na drodze stanął nam, nasz największy plastik szkolny! Która chyba mnie nie zauważyła ponieważ rzuciła się na Leo, piszcząc.
- Leoś, skarbie, misiu itp.
A on ją odepchnął. Wtedy ona zauważyła mnie. Patrzyłam na mnie wzrokiem zabójcy. Haha, zachwile jej te oczy wyjdą dupą.
- Odczep się od Leosia. - powiedziała, kierując swą jakże interesującą przemowe ku mojej osobie.
- Dziecko, nie będziesz mi mówiła z kim mam się zadawać a z kim nie. - powiedziałam spokojnie. Nie będę marnowała energi na jakąś przedmuchaną lale.
- Kurwo, albo go zostawisz w spokoju albo... - powiedziała a ja jej przerwałam.
- Albo? - spytałm ciekawa, kręcąc loka w włosach.
- Albo będzie z tobą źle. - dokończyła pewnie. A ja wybuchłam śmiechem. Czy ona właśnie mi grozi? Haha!
- Ej, ludzie, ludzie. - zaczełam krzyczeć po chwili dodałam. - to chodzące pruchno, właśnie zaczło mi grozić, mam się bać? - spytałam śmiejąc się. A reszta szkoły ze mną. Ruda była wściekła jak plastik który został wrzucony do kosza na papier. Ruda wzieła zamach i po chwili dostałam z liścia. Wszyscy zamilkli. A ja skumałam co się właśnie stało. Czy ona teraz mnie uderzyła?! Nie żyje szmata!
- Nie żyjesz, kurwo. - krzyknełam. Podeszłam do niej, wziełam ją za szmaty i przywarłam do ściany. Wszyscy zaczeli się patrzeć co zrobie. A ja wziełam zamach i przyjebałam jej z całej siły w nos. Polałam się krew. Puściłam jej tę tanią bluzke a ona padła na kolana, trzymając się za nos.
- Przeproś albo tak ci dowale że cię alfons nie rozpozna! - krzyknełam wściekła.
- Przepraszam. - powiedziała i zaczeła płakać.
- I teraz przysięgnij że dasz mi i Leo spokój. - powiedziałam.
- Tobie tak, Leo nie. - powiedziała chamsko. Chyba chcę powtórkę z rozrywki. Już chciałam jej przyjebać ale ktoś obejmnął mnie w talli i odciągnął.
- Puszczaj! - krzyknełam.
- Spokojnie. - powiedział. LEO! Tak to on. On mnie zatrzymał. Wszyscy się gapili. A Leo zaciągnął mnie siłą do samochodu. Zapiął mi pasy. Sam wszedł od drugiej strony, zapiął pasy i wścisnął gaz. Nienawidze go. Jak mógł mi przerwać?! Ale chyba dobrze zrobił, bo gdyby ktoś mnie nie odciągnął to bym ją chyba zabiła!
- Gniewasz się na mnie, kotku? - spytał Leo. Nie odpowiedziałam mu na te bezsensowne pytanie.
- Misiaczku. - powiedział i położył dłoń na moim udzie.
- Pacz jak jedziesz, pacanie. - powiedziałam i ztrzepnełam jego rękę. Za durzo sobie pozwala. Kretyn.
- All, nie gniewaj się na mnie. - powiedział i zatrzymał się. Wysiadł, obkrążył auto i otworzył mi drzwi. Odpiełam pasy i wyszłam. Ciekawe po chuj się zatrzymał?!
- Po co się zatrzymałeś. - spytałam obojętnie. Chcę już do domu! On podszedł i chwycił mnie za dłonie i oparł swoje czoło o moje. Jest o głowe wyższy więc byłam niżej.
- Nie chciałem żebyś miała kłopoty przez tą suke. - powiedział patrząc mi w oczy. Ehh... wybacze mu. Chyba nie będę się gniewać o to że chciał dla mnie dobrze. Wtuliłam się w niego. Ja nie wiem co się ze mną dzieje! Pomocy! On uśmiechnął się i pocałował mnie w włosy. Po chwili weszliśmy do samochodu i odjechaliśmy w strone mojego domu.
- Ulica? - spytał Leo.
- Will Street 29. - odpowiedziałam. Ej! A jak on mnie w nocy zgwałci?! Dzisiaj spiszę testament. Po 5 minutach byliśmy po moim domem.
- To pa, księżniczko. - powiedział, przytulając mnie do siebie. Zabije go kiedyś za tą księżniczke.
- Możen wejdziesz? - spytałam po cichu. Sama nie wiem czemu to zrobiłam. Po prostu chciałam go lepiej poznać.
- Okej. - odpowiedział, uśmiechając się. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. Przez chwile patrzałam na nasze dłonie i lekko się uśmiechnełam. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do domu, nadal trzymając się za ręcę. Gdy weszliśmy do salonu, zobaczyłam...
*Leondre*
Trzymając się za ręcę weszliśmy do salonu w którym siedzieli, jakaś blondynka i Charlie?! Co on to robi?! Po chwili om popatrzył się na mnie. Był zdziwiony tak samo jak i ja.
- C-co ty tu robisz? - spytaliśmy w tym samym czasie. Dziewczymy patrzyły na nas z zdziwieniem.
- Emm... Ice to jest Leo, Leo to jest Ice moja siostra. - powiedziała Alisha. A ja dalej patrzyłem na blondyna.
- Miło mi. - powiedziałem.
- Mi też, Alisha to jest Charlie, Charlie to Alisha, ta co pije 3 litry coli na dzień. - powiedziała śmiejąc się. Chatlie zaśmiał się pod nosem, wstanął i podszedł do All i ją przytulił. CO?! On ją właśnie przytulił?! Ejj!
- Miło mi. - powiedział i wkońcu oderwał się od MOJEGO koteczka.
- Eee... mi też. - powiedziała lekko speszona Alisha.
- Więc, co tu robisz? - spytałem Charlsa.
- Jestem u koleżanki a ty? - odpowiedział i usiadł obok Ice.
- Przyszedłem z koleżanką. - powiedziałem. Ice i Charlie spojrzeli na siebie i spytali równo.
- Tylko koleżanki?
A ja nie wiedziałem o co im chodzi. Wymieniliśmy się spojrzeniami z ALishą i dopiero teraz skumałem o co im chodziło! No przecież, trzymamy się za ręcę. Alisha wyrwałam rękę.
- Tylko znajomi. - powiedziała patrząc na nich.
- Trzymałem ją za rękę bo chciała siku, a jeszcze by mi się załatwiła w samochodzie. - powiedziałem i zacząłem się śmiać. Oni razem ze mną oprócz All. Popatrzyła na mnie z zabójczym spojrzeniem. Wygląda słodko jak się denerwuje.
- Devries, ale ty jesteś ułomny jak ta Ashley. - powiedziała spokojnie. Co?! Ona, mnie porywnuje do tego rudzielca?!
- Kto to Ashley?- spytała Ice. Alisha przewróciła oczami.
- Jak cj to powiedzieć, to taki pasztet że w Biedronce kupisz lepszy. Ma morde jak rozjechany kebab. Nos jak pinokio a poznokcie jakby miała depresje. - powiedziała poważn głosem Alisha. A my pęjaliśmy ze śmiechu, a ona patrzyła na nas jak na idiotów.
- Z czego rycie? - spytała. A my jeszcze bardziej zaczeliśmy się śmiać.
- T-twoje słownictwo mnie rozwala. - wyjąkałem przez śmiech. A ona podeszła do mnie i trzepnełabw tył głowy.
- Ty idioto. - powiedziała i poszła na góre. Co jej się stało?
- Przepraszam, ona czasami tak ma. - powiedziała Ice, wzieła Charliego za ręk3 i poszli do jej pokoju. Ooo co tam się będzie działo. Postanowiłam iść do Alishy. Weszłem po schodach i się zatrzymałem. Są dwie pary drzwi. Jedne różowe drugie czarne. Na jednej wisi tabliczka z napisem "Pukaj!"  na drugich, tabliczka z napisem "Hokus, pokus, czary, mary. Weź zapukaj nie rób siary!" Tak to będą drzwi All. Zapukałem i usłyszałem ciche "Proszę" , weszłem. Siedziała na łóżku, nosem w telefonie. Następna, uzależniona.
- Uzależnienie, kotku. - powiedziałem i usiadłem obok niej. Ona gwałtownie schowała telefon pod poduszke. Co może ukrywać?! Może ma chłopaka... Ehh... Ona po chwili się położyła, a obok niej ja. Leżeliśmy nie odzywając się do siebie. Wkońcu, przerwałem cisze...
*Ice*
Wziełam Charliego za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Biedna Alisha, nadal nie potrafi o tym zapomnieć. Usiedliśmy na łóżku, a Charlie odezwał się.
- Co się dzieje z Alishą? - spytał. Nie mogę mu powiedzieć.
- Po prostu, ona kiedyś przeszedła straszny okres. - zaczełam smutna, po chwili zaczełam dalej mówić. - Pewnie myślisz że ona zawsze była taka wredna? Jak tak to się mylisz. Kiedyś była przyjacielska, miła i wrażliwa. Bardzo wrażliwa. Miała wielu przyjaciół ale tylko Chris, Jacob, Emily i Eva byli dla niej najważniejsi. Mieli pseudonim "N5" czyli "Nasza piątka" , ufała im bezgranicznie. Kiedyś powiedziała im coś bardzo ważnego o swoim życiu, sama nawet nie wiem co. Oni to wykorzstali i wstawili to do każdego możliwego portalu społecznościowego, powywieszali plakaty w szkole i na całej dzielnicy. Każdy i to dokładnie każdy z niej się wyśmiewał. Mieli ją za śmiecia, suke itp. All się załamał, przez pół roku miała swój grafik "Iść szybko do szkoły, wrócić, zjeść jedną kanapke i zamknąć się na reszte dnia w pokoju" mama nie wytrzymała. Przeprowadziliśmy się tutaj. Przez całe wakacje siedziała w pokoju, trzy dni przed rozpoczęciem roku, wkońcu wyszła. Powiedziała że się zmieniła. I tak jest do teraz. Stała się wredną suką bez uczuć. - skończyłam opowiedać a Charlie przytulił mnie i powiedział...
*Alisha*
Weszłam do swojego pokoju, rzuciłam torbe pod ściane, wziełam telefon i usiadłam na łóżku. Sama nie wiem czemu powiedziałam na Leo, idioto. Ehh... Jestem taka nie udana. Rodzice zawsze bardziej interesowali się Ice. Raz gdy miałam 12 lat, mama wyjechała w delegacje, tata postanowił pojechać z Ice do Hiszpani. 

~*~

- Tato, czemu ja nie jade. - spytałam. Bałam się zostać sama.
- Nie mów do mnie, tato! - krzyknął na mnie. A mi poleciała łza.
- Dlaczego? - spytałam szeptem. A on wziął zamach i dostałam w twarz. Pierwszy raz ktoś mnie uderzył. Łzy leciały mi po czerwonym policzku. Strasznie szczypało. Tata popatrzył na mnie z pogardą i obojętnością.
- Tato, dlaczego mnie uderzyłeś? - spytałam, płacząć. A on znowu mnie uderzył, tym razem w drugi policzek. Pobiegłam do kąta. On podszedł, bałam się. Tak strasznie się bałam.
- Nigdy nie byłaś i nie będziesz moją córką! - krzykczał, po chwili dodał. - Jesteś zwyczajną suką. Jesteś wpadką, ja i mama nigdy cię nie chcieliśmy!
Odszedł razem z Ice. Ale po chwili wrócił. Myślałam że przytuli mnie i powie że mnie kocha ale on znowu zaczął krzyczeć.
- Jedziemy, dom ma być cały, bo jak nie to dostaniesz taki wpierdol że przez pół roku będziesz w szpitalu. 
I jeszcze dodał.
- Zdychaj.
I poszedł do drzwi, wyszedł i zamknął drzwi na klucz. Odjechał. Te słowa zabolały, bardzo zobaloły...

~*~

Do teraz pamiętam tę rozmowe, te uderzenia i że jestem jakąś wpadką, której nigdy nie chcieli. Łzy spływały mi po policzkach. Tak, wiem. Ta silna i bez uczuć dziewczyna, płacze. Jestem do dupy. Nikt mnie kocha. Usłyszałam że ktoś wchodzi po schodach, szybko starłam łzy i wziełam telefon do ręki udając że coś oglądam. Po chwili do pokoju wszedł...
*Ice*
Siedzieliśmy aż wkońcu Charlie odezwał się.
- Racja, dużo przeszła.
Przytulił mnie, oderwaliśmy się od siebie po paru sekundach.
- Przepraszam ale muszę już iść. - powiedział smutny Charlie. Mi też jest trochę smutno ale widzimy się przecież już jutro.
- Dobrze. - powiedziałam lekko się uśmiechając. Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Charlie ubrał buty i pocałował mnie w policzek.
- Do jutra. - powiedział tuląc mnie do siebie. Uśmiechnełam się w jego koszulkę.
- Papa. - powiedziałam. Oderwaliśmy się i wyszedł, pomachał mi jeszcze i zniknął z pola widzenia. Zamknełam drzwi, poszłam do swojego pokoju, wziełam prysznic, ubrałam piżamkę i postanowiłam poczytać książkę pt: " My Life ", po 30 minutach zasnełam...
*Alisha*
Do pokoju wszedł Leondre. Mógł by mi dać trochę spokoju? Jak chcę zaruchać to nie do mnie.
- Uzależnienie, kotku. - powiedział, przewróciłam oczami. Usiadł obok mnie, a ja gwałtownie schowałam telefon pod poduszke. Miałam na tapecie " Naszą piątke ", tak wiem głupia ja, mam ich jeszcze na tapecie. Ale muszę ich mieć, po prostu nadal są dla mnie ważni. Jestem naiwna. Opadłam na łóżko a Leo obok. Leżeliśmy w ciszy, po chwili Leo się odezwał.
- Przepraszam.
Za co? To ja powinnam go przeprosić.
- Nie, to ja przepraszam. - szepnełam i przytuliłam się do niego. Nie wiem czemu ale chciałam siębpo prostu do niego przytulić. 
- Skarbie, muszę już wracać. - powiedział. Trochę smutno mi się zrobiło ale cóż całego życia ze mną nie przesiedzi co nie?
- Sopoko, odprowadze cię do drzwi. - powiedziałam wstając. Zaczełam schodzić na dół a on za mną. Pewnie obserwuje mój tyłek. Zbok. Zatrzymaliśmy się pod drzwiami. Przytulił mnie.
- Papa Devries. - powiedziałam gdy sięboddemnie oderwał. Pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się kusząco.
- Do jutra, Panną Devries. - szepnął i zniknął za drzwiami. Biedny Leo, nadzieje sobie zrobił. Weszłam do kuchni by zrobić se kolacje. Zjadłam kanapkę, poszłam do pokoju, wziełam prysznic i się przebrałam. Runełam na łóżko o mało co go nie łamiąc. Po chwili odpłynełam do krainy różowych kucyków...

********************************************

Hakuna Matata!!!
Rodział dziś jak obiecałam.
I żeby było jasne to nie będzie tak jak w innych fanfiction że:
• W rozdziale I poznają się.
• W rodziale VII zostają parą.
Zanim zostaną (Może!) parą to minie trochę czasu.
Next za tydzień!
Rozdziały będą się pojawiać napewno co sobotę, może trochę prędzej jak się wyrobiem.
Pozdrawiam!
Bannana!!!!
~A
P.S przepraszam za błędy! :-:

19 komentarzy:

  1. Mega!! Ale płakać mi sie chciało jak pisało o tym jak tata na nią mówił :'(.. Ale tak to super.. Czekam na nexta..
    Mój blog ;)
    http://kochamciemypolishqueenblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana *-*
      Kc <3 (NoLezbiGirlXD)
      Z twoim zawsze na bieżocą!
      Next za tydzień, może wcześniej.
      ~A

      Usuń
  2. Supii *-* Czekam na next hihiihihi 😂 :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo! *^▁^*
      Next za tydzień jak sie wyrobie to wcześniej.
      ~A

      Usuń
  3. Rozdział jak zwykle fantastyczny. Pozwole sobie zrobić chamską reklamę:http://ifeelyourlove.blogspot.com/2016/03/rozdzia-1_12.html?showComment=1457811150114&m=1#c4815880380964795327


    Jak zwykle czekam na nexta i weny życzę😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze medżik XD
    I wgl nareszcie dodałaś! Nie wiem ile czasu minęło od ostatniego ale codziennie patrzyłam XD Właśnie... Przepraszam że dopiero dzisiaj ale wczoraj miałam słabego neta i wgl to cud że udało mi się dodać rozdział u mnie...
    Miałaś rację XD Słownictwo level Janusz XD "Alfons" :D Po prostu te disy rozwalają system XD (Tak wiem co chwila piszę XD ale to z radości XD)
    I taki mnie smuteczek dopadł jak Al opowiadała o tym ojcu... :'(
    Czekam na nexta <3 Życzę weny bo jak na razie jest MEGA :)
    Karolinga XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za takiego ZAJEBIASZCZEGO koma!!!
      Wpadam do cb bo jest next!
      A te me słownictwo bedzie jeszcze tego bardzo dużo!
      Next w sobote!
      ~A

      Usuń
    2. Już się boję tych twoich disów XD Szkoda że tak późno next :( Ale znam to... Chcesz coś wreszcie napisać i okazuje się że babka z przyrody jutro kartkówkę robi :/

      Usuń
  5. Hejka miśka! Rozdział superaśny! Już nie mogłam się doczekać! Czekam na nexta z niecierpliwością! No i zapraszam przy okazji do mnie na 3 rozdział jeżeli jeszcze go nie widziałaś! Ily kochana i do następnego! 😍😘💟💞💕💗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje miś <3333,
      Wpadam do cb!
      Next w sobote!
      ~A

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana.. smutny rozdział,taki prawdziwy ... znam kogoś kogo dręczą od 6 lat i ten ktoś nie chce sobie dać pomóc a jak już próbowałam pomóc to się cieła :( ehh nie będę tu opowiadać..
    Kocham twojego bloga najlepszy 😍😍
    Czekam na next 😚😚

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG, OMG, OMG jakie to jest cudne *.* <3
    Kocham to <3
    Leo i All tacy słodcy <3
    A Charlie i Ice to po prostu awwww... <3
    A ten rudzielec... Grr... -,-
    Wstawiaj szybko nexta! :*

    I zapraszam do mnie na nowy rozdział:
    http://mystoryandbamnewhopeful.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Normalnie najlepszy blog jaki czytałam!
    PlisssPlisss, dodaj rozdział wwcześniej ❤ Ja nie wytrzymam do soboty ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje! <3333
      Postaram się, ale narazie mam szkołe, sprawdzian z maty i internet mi się ścina.
      Ale postaram się przynajmniej na piątek ;***
      Pozdrawia <3
      ~A

      Usuń