piątek, 25 marca 2016

LINKI NA WATTPAD'A!!!

Pierwszy link do książki pt: ,,You're My Heroine |L.D|”
Link nr 1
Drugi link do książki pt: ,,Miłość, Nienawiść i Ty...”
Link nr 2
Trzeci link do mojego profilu.
Link nr 3

P.S w pierwszej książce czyli ,,You're My Heroine |L.D|  Alisha ma na nazwisko Lite.
A w drugiej czyli ,,Miłość, Nienowiść i Ty...” ma na nazwisko Work.
Sorry za lekkie zamieszanie ale pomyliły mi się nazwiska, dlatego w drugiej książce ma na nawisko Work a tutaj miała Lite.

*********************************************************************************

Zapraszam do czytania!
~queen_69

środa, 23 marca 2016

Dziękuje. Przepraszam. Przenosze.

PODZIĘKOWANIA

Bardzo, bardzo dziękuje osobą, które komentowały, tą opowieść. Dziękuje także tym, którzy czytali ale nie komentowali. Dziękuje bardzo za Wasz poświęcony czas na moje wypociny. 

Dziękuje także, wszystkim za prawie 4000 tysiące, wyświetleń! Bardzo Wam dziękuje!

PRZEPROSINY I PRZENOSZENIE

Bardzo Was przepraszam ale postanowiłam, nieodwołalnie przenieść opowiadanie na Wattpada. Wiem że Was zawiodłam ale ostatnio blogger, zamiast zapisywać, kasuje mi wszsystko. Nie mam już sił, a na Wattpad'zie o wiele lepiej mi się pisze. Bardzo i to bardzo Was wszystkich przepraszam.
Mam nadzieje że wybaczycie mi tą zmiane. Jeśli chcecie możecie wpaść do mnie na Wattpad'a. Piszę tam dwie książki, jedna nazywa się.

You're My Heroine |L.D|




Zdjęcie u góry, to zakładka książki.

Krótki opis opwieści.

Ona ~ królowa gimnazjum.
On ~ król liceum.

Jedna, niewinna kłótnia o stolik w stołóce...
Kolejny raz spotyka go na imprezie...
Nienawidzą się całym sercem a tak naprawde kochają. (?)
Jak potoczą się dalej ich relacje?

P.S w tej książce.

Leo ma 18 lat.

Ta opwieść, którą przenosze, nazywa się.

Miłość, Nienawiść i ty...


Zdjęcie u góry, to zakładka książki.

Chyba nie muszę pisać opisu, ponieważ już każdy wie o co chodzi w tej książce.

Ja na Wattpad'zie nazywam się.

Ala_queen


Zapraszam do czytania na Wattpad'zie!!!

Kocham Was Bardzo Mocno, Moje Misiaki ❤

P.S  ta opowieść zostanie usunięta do dwóch tygodni!!!

~queen_69

niedziela, 20 marca 2016

Pytania. Proszę przeczytajcie je...

Pytania:
1. Chcielibyście żebym po tej części opowiadanie, pisała drugą?
2. Chcecie zwiastu, przyszłych rozdziałów?
3. Chcecie trochę faktów o mnie?
4. Chcielibyście żeby rozdziały pojawiały się:
     a) Krótkie, co 3-4 dni?     b) Długie co niedziele?

PROSZĘ, NIECH KAŻDY KTO TE OPOWIADANIE CZYTA, ŻEBY ODPOWIEDZIAŁO NA WSZYSTKIE PYTANIA W KOMENTARZACH!!!

Proszę, to dla mnie ważne.... 

~queen_69

sobota, 19 marca 2016

Rozdział IV • Past? It's a happy time for her horror that returns ... •


Przeszłość... Dla nie których szczęśliwe chwile i wspomnienia, a dla niej koszmar po którym nie umi się pozbierać...


*Alisha*
...tak zostane twoim jednorożcem o imieniu...
- Wstawaj, grubasie! - ktoś krzyknął mi do ucha. Kurde, właśnie miałam zostać czarodziejskim jednorożcem o imieniu, Stacha.
- Spierdalaj, pasztecie! - krzyknełam, wściekła. Ten ktoś runął dosłownie na mnie. Pojebało go?! Mmm... czuje perfumy męskie, to jest Leo!
- Leo, złaź. - powiedziałam spokojnie. Narazie spokojnie.
- All, jest 7.45. - powiedział, schodząc ze mnie. Co?! Jest 7.45?! Za 15 minut do szkoły! Wstałam szybko, kierując się do szafy, wziełam pierwszy lepszy komplet ubrań i pobiegłam do łazienki, słysze śmiechy. Jebany się ze mnie śmieje. Zabije go, mam już nawet plan, tylko nie wiem jak ukryć zwłoki. Hmm... pomyśle nad tym później. Wziełam szybki prysznic, osuszyłam ciało i włosy. Ubrałam wcześniej wybrane ciuchy.

 Rozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Pomalowałam rzęsy i zrobiłam czarne kreski, po czym wyszłam z łazienki. Leo, już nie było w pokoju, dziwne. Wziełam swoją torbe, telefon i kase na śniadanie. Zeszłam na dół, a tam Leo wcina kanapke z Nutellą, grubas.
- I to niby ja jestem grubasem. - powiedziałam z wyżutem. On odwrócił się w moją strone, miał całe usta z Nutelli, ojj... słodko wygląda. Wziął ostatniego kęsa i wytarł twarz do ręcznika. Kurwa, to był biały ręcznik, będę musiała dać go do prania.
- Cicho bądź. - powiedział, kierując się w moją strone, po chwili dodał. - Chodź już bo za 5 minut mamy matematyke.
Zaczął ubierać buty, gdy już ubrał wyszliśmy na zewnątrz. Ice ma dopiero na 9.00. Więc śpi jeszcze pizda.
- Leo, ominiemy pierwszą lekcje, bo muszę iść do Tesco. - powiedziałam, kierując się w strone sklepu. On tylko westchnął i był już koło mnie. Chwycił moją rękę i splótł nasze palce. Tym razem to ja westchnełam, a on zaśmiał cicho...
*Ice*
Ehh... budzik, otwieram oczy i co widze? Widze sufit. Wstałam lekko nie przytomna jeszcze, podeszłam do szafy i usiadłam na podłodze. Po około 5 minutach, wkońcu wybrałam ubrania które mi się spodobały. Sprawdziłam która godzina, jest 8.30, mam jescze 30 minut do szkoły. Alisha miała na 8.00, chyba. Weszłam do łazienki, i spojrzałam w lustro.
- Aaaa! - krzyknełam przerażona. Kurde, jak ja wyglądam!? Jak trup! Ściągnełam brudne ciuchy i weszłam pod prysznic. Ahh... zimna woda to jak ukojenie. Po skończonym prysznicu, osuszyłam ciało i włosy, po czym ubrałam wcześniej wybrane ciuchy.

Pozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zrobiłam makijaż i wyszłam z łazienki. Wziełam telefon, torbe i pięniądze na launch. Zeszłam na dół i zobaczyłam słoik nutelli na blacie i brudny z czekolady ręcznik. Boże, Alisha ty grubasie! Mogłaby przynajmniej po sobie posprzątać. Wrzuciłam ręcznik do kosza na dole, wziełam jabłuko i spokojnie zaczełam jeść. Chwila spokoju, wkońcu... Kurde, ktoś dzwoni dzwonkiem. Ehh..Niechętnie zeszłam z blatu na którym siedziałam. Podeszłam do drzwi i spojrzałam prez oczko. I zobaczyłam...
*Leondre*
Weszliśmy do Tesco a Alisha zaciągneła mnie na dział z Lays'ami. Boże, niecierpe chrupek.
- Kotek, nie lubię chrupek. - powiedziałem z udawanym fochem. A ona patrzy na mnie jak na idiote.
- Ja kocham. - powiedziała dwa słowa i odwróciła się do chrupek. Boże... teraz będzie myśleć, które ma wybrać. Po około 10 minutach, ona wybrała Lays'y paprykowe. Ile można wybierać głupie chrupki!? Wzieła je i skierowała się do kasy, dalej trzymając mnie za rękę. Ohh... ona jest taka słodka gdy nie wie że nadal trzyma moją rękę. Gdy doszliśmy do kolejki, Alishy oczy wyszły poza kosmos. Haha, jak ona wygląda.
- Co ty tu robisz? - spytała, moja księżniczka, kierowałam te pytanie do...
*Ice*
... Charlie. Otworzyłam szybko drzwi, a on oddrazu mnie przytulił. Ojj... jak on zajebiście pachnie.
- Witaj, księżniczko. - powiedział, a na mojej twrzy pojawiły się rumieńce. Nikt jeszcze nie nazywał mnie księżniczką.
- Hej. - powiedziałam krótko, oderwaliśmy się od siebie po chwili.
- Ubieraj buty, idziemy jeszcze do Tesco. - powiedział Charls. Okej.
- Spoko. - powiedziałam, ubierając buty. Gdy ubrałam obuwie, wziełam swoją torbe i wyszliśmy. Zamknełam drzwi i skierowaliśmy się do Tesco. Charlie po chwili, objął mnie w talli. Byłam lekko zaskoczona ale pozwoliłam mu na to. Po 8 minutach doszliśmy do Tesco, gdy weszliśmy zobaczyliśmy...
*Alisha*
Gdy wybrałam już Lays'y, skierowałam się do kasy. Gdy już byliśmy przy kolejce, myślałam że mi oczy wypadną.
- Co ty tu robisz? - spytałam,a ciocia spojrzałam na mnie. Po chwili byłam już w ramionach cioci. Niewidziałam jej 6 lat. Tęskniłam, ona jedyna wiedziała jak traktował mnie ojciec w dzieciństwie. Była dla mnie drugą mamą.

*~*

Po kolejnej kłótni, poszłam do swojej cioci Marty. Mieszka na drugiej dzielnicy. Gdy doszłam, zapukałam do czerwonych drzwi? Przecież wczoraj były czarne!
- Emm... czego panienka tutaj szuka? - spytał mnie jakiś pan. Gdzie moja ciocia?!
- Gdzie moja ciocia? - odpowiedziałm na pytaniem na pytanie. On spojrzał na mnie jak na jakąś kretynke.
- Chodzi o Panią Marte? - kolejny raz zapytał. A ja pokiwałam głową na tak.
- Przepraszam, ta Pani już tutaj nie mieszka. - powiedział i zaknął mi drzwi przed nosem. Kolejny raz się dzisiaj rozpłakałam. Ona, ona mnie zostawiła...

*~*

- Ciociu. - powiedziałam. Tylko tyle mogłam powiedzieć. Oderwaliśmy się po paru minutach. Uśmiechneła się do mnie co odwzajemniłam.
- All, jak ty wyładniałaś. - powiedziała, skanując mnie.
- Dziękuje, ciociu. Ty też. - powiedziałam.
- Widze dużo mnie omineło. - powiedziała, przyglądając się raz Leo, a raz mnie. Nie wiedziałam o co jej chodzi.
- Czyli? - spytałam. Ona się zaśmiała.
- Widze masz chłopaka. - powiedziała, uśmiechając się. Co?! My?! Nigdy...
- All-le my nie jesteśmy razem. - zaczełam się jąkać. Kurwa! Ona zaśmiała się i wskazała na nasze ręcę. Kurde, trzymiemy się za ręcę. Szybko wyrwałam rękę. Leo popatrzył na mnie ze smutkiem w oczach(?)
- Ciociu, musimy iść już do szkoły. - zmieniłam temat.
- Dobrze, a mogę wiedzieć jak ma na imie twój przyszły chłopak? - spytała ciocia. A ja spaliłam pomidorka. Kurde, ja nigdy się nie zawstydzam. Leo zaśmiał się i powiedział.
- Jestem Leondre ale wole jak mówią na mnie Leo.
I wyciągnął dłoń do mojej cioci , którą uścisneła.
- Ja jestem Marta Bitch. - powiedziała i się uśmiechneła. Co?! Jak to Bitch?! Ona miała na nazwisko Lite!
- Jak to Bitch? - spytałam, niedowieżając.
- No, mam męża i przybraną córkę Ashley. - powiedziała. Leo otworzył usta a oczy to mu prawie wyleciały.
- Leo, co ci? - szepnełam do jego ucha. Nie chcę żeby ciocia wszystko słyszała.
- On-na ma na nazwisko Bitch. - powiedział. Noi?! Nie rozumiem...
- Ciociu my się zbieramy, papatki i przyjde kiedyś. - powiedziałam tuląc się do cioci.
- Dobrze, masz mój numer. - powiedziała i dała mi karteczke z jej numerem. Uśmiechnełam się, i zaczełam ciągnąć Leo w strone wyjścia, pomachałam jeszcze cioci i gdy mieliśmy wychodzić to coś nie pykło...
*Charlie*
Gdy wchodziliśmy do Tesco to zauważyliśmy Leo z Alishą jak chcą wyjść. Przecież Leo miał na 8.00 a jest 8.50. Wagary? Nie żyje.
- No, no, co tu robicie? - spytałem lekko wkurzony. Miał być w szkole a nie w sklepie.
- My ten no... - zaczął się wykręcać.
- Poszliśmy do sklepu, bo odwołali nam pierwszą lekcje. - powiedziała Alisha. Ahh... to dobrze.
- Oki, pa. - powiedziałem, i zaciągnąłem Ice na dział z napojami. Wziąłem cole i zapłaciłem.
- Chodź idziemy. - powiedziałem do Ice. Łapiąc ją za rękę. Widać jest lekko speszona ale splotła nasz palce.
- Dobrze. - powiedziała krótko, wyszliśmy z sklepu i skierowaliśmy się w strone szkoły, gdy już doszliśmy, pod szkołą stał...
*Alisha*
Gdy wyszliśmy już z Tesco, odetchneliśmy z ulgą. Wyciągnełam nas z tarapatów. Ale dalej mnie zastanawia czemu Leo jesy taki zdziwiony że moja ciocia ma na nazwisko, Bitch?
- Ej, Leo o co ci chodziło? - spytałam a on popatrzyłam na mnie jak na idiotke. Aha...
- Ty nie czaisz? - spytał zdziwiony. Emm... okej.
- No nie wiem, oświeć mnie. - powiedziałam stając na przeciwko niego.
- Ashley Bitch, nie mówi ci to czegoś? - kolejny raz spytał. Hmm... niech się zastanowie. Ashley, Ashley, hmm... KURWA!!! Ashley! Ta Ashley! Kurwa!!!
- Kurwa mać! - krzyknełam. Jak moja ciocia z ojcem tej dziwki?!?!
- No. - powiedział Leo.
- Ja pierdole, czyli ta kurwa jest tak jakby moją rodziną. - powiedziała z obrzydzeniem. Rzygać mi się chcę.
- Spokojnie. - powiedział Leo, przytulając mnie.  Nie, każdy tylko nie ona!
- Kurwa! - wydarłam się, wszyscy spojrzeli na mnie. Jebie to.
- Chodźmy już do szkoły. - powiedział Leo. Okej Alisha spokojnie. Ahh... ohh... ehh... Dobra.
- Okej. - powiedziałam. Leo objął mnie w talli i skierowaliśmy się do szkoły. Po 3 minutach byliśmy pod wejściem do szkoły ale coś nas zatrzymało...
*Ice*
Gdy doszliśmy pod szkołe, stał tam Luck, widać Charlie był mego wkurzony bo ścisnął moją rękę. Luck podszedł i uśmiechnął się cwaniacko.
- Witaj, koteczku. - powiedział do mnie. A ja myślałam że mu przyjebie. Charlie aż puścił moją rękę bo by mi ją złamał.
- Nie. Mów. Tak. Do. Mnie. - powiedziałam, podkreślając każde słowo. On zaśmiał się.
- Wiesz, jesteś taka słodka jak się gniewasz. - powiedział Luck. Charlie chyba nie wytrzymał bo wziął zamach i uderzył Luck'a. Ten padł na podłoga, a ja się zaśmiałam. Chwyciłam, Charlie'go za rękę i skierowaliśmy się pod sale 6B, mamy fizyke. Gdy doszliśmy pod sale, oddrazu zadzwonił dzwonek. Puściłam, rękę Charlie'go i skierowałam się do Martin'y. Przywitałam się z nią i usiedliśmy do ławki...
*Alisha*
Gdy doszliśmy pod wejście do szkoły coś nas zatrzymał, tym cosiem był Josh. Ten kretyn co mnie rozbiera zwrokiem. Podszedł do mnie i cmoknął mój policzek. Fujj... wytarłam go szybko, pokazałam mu Fack You i zaciągnełam Leo pod sale od biologi. Leo był chyba wkurzony bo miał zaciśniętę zęby.
- Spokojnie. - powiedziałam do niego, a on przytulił mnie.
- Fuuujjj. - powiedziałam, a on zaśmiał się. Hihi. Odwzajemniłam przytulasa. Po chwili zadzwonił dzwonek, weszliśmy do klasy, usiedliśmy z Leo na swoich miejscach i wyciągneliśmy książki.
- Witajcie, młodzieży. -powiedziała pani, do nas. Młodzieży? Serio? Lol.
- Siema. - powiedziałam do Pani, ona spojrzałam na mnie spod byka. Haha, jak się denerwuje ma zmarszczki na czole. Pani zaczełam pisać coś na tablicy a ja wyciągnełam  słuchawki i telefon, podpiełam je. Póściłam swoją kochaną PlayList'e pod nazwą Verba Feat, mówiłam już że jestem ich fanką? Nie, no to mówie, jestem ich największą fanką,  to że byłam prez 4 lata w polsce, znam dobrze ten język, więkumam o co chodzi w tych piosenkach
 Pierwsza piosenka leciała "Czasem Miłość".

Czasem miłość łamie serce, gdy kochamy tych 
którym to uczucie jest obojętne..

Poznali się na szkolnym korytarzu,
on najprzystojniejszy chłopak na początku matur,
siedział na parapecie ,gdy do niego podeszła
trochę nieśmiała lecz zabójczo piękna,
spytała go czy ma może chwilę,
że wpadł jej w oko i chciałaby go poznać bliżej,
czy może jej dać swój numer telefonu,
napisał z dopiskiem: nie mów nikomu,
spotykali się ponad dwa miesiące,
prawdziwa miłość choć serca jeszcze młode,
rodzice, jakie miało to znaczenie?
Uciekali do miejsca, które było ich niebem,
odskocznią przed tym szarym światem,
wolnością której nie dał im nikt,
miejscem ich miłosnych spotkań ,
gdzie wiele razy widziano ich.

Czasem miłość łamie serce, gdy kochamy tych 
którym to uczucie jest obojętne..

Wstała wcześniej nieco senna jeszcze,
coś nie dało jej spać, może chłodne powietrze,
na wyświetlaczu mały emotikon 
i parę miłych słów wklepanych na szybko,
dziś gorszy humor ,kwestia krótkiej nocy,
skromne śniadanie i zmęczone oczy ,
w planie dnia jeden miły element,
spotkanie z nim przynoszące ukojenie,
poszła tam, gdzie spotykali się zwykle,
to miejsce dla niej już stawało się magiczne,
dużo czasu jeszcze do spotkania,
wyszła wcześniej ,by przez chwile pobyć sama,
gdy była blisko usłyszała jego głos,
ale razem z nim był tam jeszcze ktoś,
inna dziewczyna w jego ramionach,
te same słowa ,które do niej kierował ,
to wszystko, co jej pozwalało żyć 
dla niego jednak nie znaczyło nic,
właśnie zdradził ją ,odeszła w milczeniu,
honor dusi serce, łzy ścierała w cierpieniu,
wieczorem przyszedł szukając jej,
lecz rodzice nie wiedzieli gdzie ona jest,
to pytanie zadaje sobie do dziś,
już nigdy nie wróciła i nie widział jej nikt...

Czasem miłość łamie serce, gdy kochamy tych 
którym to uczucie jest obojętne..

Zamknełam oczy i rozsiadłam się na ksześle. Na początku drugiej piosenki, ktoś szturchnął mnie w ramie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam naszą Panią od biologi. A reszta klasy się na mnie gapiła.
- Czy ja Panience, nie przeszkadzam? - spytała, pewna siebie, stara rura.
- No może troszkę, miałam właśnie słuchać kolejnej piosenki. - odpowiedziałam żartobliwie. Pani już była cała czerwona, niczym balonik który zaraz pęknie, sorry ona wygląda jak ten balon.
- Tak? To podziel się z resztą, jakże interesującą muzyką. - powiedziała Pani. Znowu myślała że się poddam i przeproszę ją? To się grubo myli.
- Spoko. - powiedziała. a z Pani to aż kapie potem. Reszta patrzała co teraz zrobię. Wstałam, podeszłam do biurka, stanełam na niego i puściłam specjalnie, Gang Albani "Klub GoGo", oczywiście po angielsku, puściłam na fula i zaczełam skakać po biurku.


It's gang from Albania, open the door and giv us VIP lodge
Send here some pigs*, let them walling on the floor
Pour the vodka for my brothers, tomato juice for me
Take away your pigish face, coz you're so ugly that I can't look.

We'll guzzle some money in go go club.
We're vulgar, especially this one with scared face
Shake your ass, and you brother jump to that
Gang from Albania is fucking ram pam pam pam, ram pam pam pam.
We're doing rap under drum and bass, dubstep, crave, blues and jazz
We're doing also la la la li la la la la (la la la li la la la la la).

Pussy above head, pu-pu pussy above head
Shake your ass, sha-sha-shake your ass
Cowboy from Albania is dancing, drunk from coca
I'm good fine everywhere, but the best in go go club (x2)

Whore is standing on the street with an umbrella and she has blurred, familiar face.
Employee of the month in go go club, in other clubs he has done training
We're going for awesome party today, leads us by 
winding stairs
Soon it will be playing the best moment, Gang from Albania is coming with their King
Please, nicely prepare the best box in here for the King 
Learn the bitches Albanian anthem, long live the Gang and long live the King! 
Everyone is jumping by twines on tube to play the best on their role
We are starting a party in go go club today, turn on the music

Pussy above head, pu-pu pussy above head
Shake your ass, sha-sha-shake your ass
Cowboy from Albania is dancing, drunk from coca
I'm good fine everywhere, but the best in go go club (x2)

Klasa pękała ze śmiechu, a Pani oczy wyszły poza jowisza!
- Spokój! - wydarła się na całą sale, a po chwili dodała. - Siadaj, uwaga!
- Co?, Pani mi kazała puścić piosenke - powiedziałam zadziornie. I usiadłam na swoje miejsce, ona tylko westchneła i wróciła do dalszej pracy. Haha, burak z niej. Po 20 męczących minutach, wkońcu zadzwonił dzwonek. Gdy wychodziłam, Leo podbiegł i zaśmiał się, potem razem skierowaliśmy się na reszte lekcji...
*Ice*Sześć godzin później*
Po ostatniej lekcji, poszłam do swojej szafki. Gdy już zamykałam, ktoś klepnął mnie w tyłek. Wrrr! Zabije! Odwróciłam i ujrzałam Luck'a, debil. Szczerzy się jakby dostał miliona. Pokazałam mu Fack You i odeszłam. Dzisiaj Charlie nie może mnie odprowadzić, nie wiem czemu. Wyszłam ze szkoły i spotkałam Martin'e. Podeszła do mnie.
- Hej, wracasz sama? - zapytała, uśmiechając się.
- Cześć, tak a ty? - odpowiedziałam i zapytałam.
- Też, wracamy razem? - kolejny raz zapytała.
- Jasne. - powiedziałam, uśmiechając się do niej, co odwzajemniła. Zaczeliśmy iść w strone mojego domu, Martin'a mieszka cztery domy dalej od mojego. Rozmawiałyśmy ale jedno pytanie mnie zdziwiło.
- Jak tam z Charlie'm?
- Ale co ma być? - odpowiedziałam pytaniem. Ona zaśmiała się.
- Jak tam w związku? - zapytała. Co? W jakim związku? My razem? Nigdy...
- My nie jesteśmy razem. - powiedziałam, śmiejąc się.
- Wyglądacie, jakbyście byli parą. - powiedziała zdziwiona, Martin.
- Ale nie jesteśmy, koniec tematu. - powiedziałam, nie chce drążyć tego tematu. Ona zaczeła się śmiać. Świnia.
- Spoko, oko. - powiedziała gdy skończyła się śmiać. Po chwili byliśmy już pod moim domem. Pożegnałam się z Mati i weszłam do domu...
*Alisha*
Kurwa, dopiero skończyła się ostatnia lekcja, dostałam uwage za "tańczenie" na biurku. No, mogła oddrazh napisać że striptiz odprawiałam. Dzisiaj wracam sama do domu, bo Leo ma ważne spotkanie, a Kate musi iść na zajęcia dodatkowe. Zaczełam iść w strone domu, włożyłam słuchawki i puściłam kolejny raz Verbe Feat tym razem piosenke "Jebać to". 

Ref.
Jebać to, nie mogę się pozbierać
Ciągle mi się przypomina, że to była tylko ściema
Wybacz że przeklinam, robię to często
Ale to nie słowa, lecz twe milczenie to przekleństwo
Olać to, nie ogarniam takiej ściemy
A mi się zdawało, że do siebie pasujemy
Wmawiam sobie, że to było coś więcej
Nie rozumiem, że Ci nagle obojętne

1.
Kiedy dowiesz się co u mnie, to Ci serce pęknie
Chcę do Ciebie zajrzeć, ale Insta masz bloknięte
Chcę napisać, piszę nawet pierwsze słowa
Ale coś mi mówi, że ta próba jest żalowa
Co się stało? Przecież było zajebiście
Tyle słów i wszystko depczesz jak jesienne liście
Może bez obietnic, ale powiedz szczerze
Czy to miał być melanż, a ja robię se nadzieje?
Łatwo mnie oszukać, bo świat widzę na różowo
Fajnie jest być wszystkim, ale niczym być chujowo
Może myślisz, że to było very kurwa funny
To nie mój, tylko Twój świat jest pojebany
Nie chcę się nakręcać, ale tak mi lżej
Kiedy tylko, przeklinam Cię
Jeszcze napiszesz, jakby nic się nie stało
Już Ci odpisuję. Chyba Cię pojebało

Ref.
Jebać to, nie mogę się pozbierać
Ciągle mi się przypomina, że to była tylko ściema
Wybacz że przeklinam, robię to często
Ale to nie słowa, lecz twe milczenie to przekleństwo
Olać to, nie ogarniam takiej ściemy
A mi się zdawało, że do siebie pasujemy
Wmawiam sobie, że to było coś więcej
Nie rozumiem, że Ci nagle obojętne

2.
Wciąż, wspominam zapach Twego ciała
Zawieszam się na chwilę, kiedy tak powraca
Gubię się, poszukując Ciebie
Na raz kocham, nienawidzę i snuję nadzieje
Alkohol leję, znieczulam cierpienie
Wolę nadużywać, niż myślami się dobijać
Chce zapomnieć, co z Tobą jest związane
Bo przez Ciebie życie mam ostatnio zjebane
Nie wstydzę się uczuć, to ludzka sprawa
Kiedyś ktoś pokaże Ci, że to nie jest zabawa
Jebać taki układ, bo to jest dolina
Ludzi się szanuje, a nie zapomina
Nieraz z nadzieją, spoglądam w telefon
Spoko, daj mi czas, wyleczę się z tego
Wyrzucę Cię, jak z krwi narkotyki
Jak po detoksie, będziesz dla mnie nikim

Ref.
Jebać to, nie mogę się pozbierać
Ciągle mi się przypomina, że to była tylko ściema
Wybacz że przeklinam, robię to często
Ale to nie słowa, lecz twe milczenie to przekleństwo
Olać to, nie ogarniam takiej ściemy
A mi się zdawało, że do siebie pasujemy
Wmawiam sobie, że to było coś więcej
Nie rozumiem, że Ci nagle obojętne

Jebać to, nie mogę się pozbierać
Ciągle mi się przypomina, że to była tylko ściema
Wybacz że przeklinam, robię to często
Ale to nie słowa, lecz twe milczenie to przekleństwo
Olać to, nie ogarniam takiej ściemy
A mi się zdawało, że do siebie pasujemy
Wmawiam sobie, że to było coś więcej
Nie rozumiem, że Ci nagle obojętne

Moim zdaniem ta piosenka jest najlepsza, ponieważ jest dużo przekleństw, które ubustwiam. Założyłam okulary przeciwsłoneczne, słońce napierdala niczym rożek w zime. Wsłuchałam się w piosenke, po paru minutach byłam już pod domem. Postanowiłam zrobić żart Ice, więc zapukałam, potem schowałam się w krzakach. Wyszłam, rozejrzała się. Wyglądała jakby ducha zobaczyła, powstrzymywałam się żeby nie wybuchnąć śmiechem. Haha, zamkneła drzwi, a ja po chwili weszłam jak gdyby nigdy nic. Ona aż podskoczyła gdy trzasnełam drzwiami.
- Kurwa mać! - krzykneła. A ja wybuchłam śmiechem, wygląda jakby ją stado, przeleciało.
- Ide do siebie. - powiedziałam, ona tylko kiwneła głową że spoko. Weszłam do pokoju torbe jebłam w kąt, wziełam piżame, weszłam do łazienki i wziełam kąpiel. Położyłam się w wannnie i zamknełam oczy...
*Ice*
Postanowiłam zjeść sobie spaghetti, po 30 minutach jrdzenie miałam gotowe, zjadłam i postanowiłam iść się wykąpać. Weszłam do pokoju, wziełam ciuchy na przebranie, nalałam wody do wanny i się położyłam. Już prawie zamykałam oczy gdy dostałam sms'a.

Od: Charlśśś
Hej, księżniczko. *-*

O jak słodko, pomyślałam. Po chwili mu odpisałam.

Do: Charlśśś
Hej, Charlś. *.*

Po sekundzie dostał odpowied i tak zaczeliśmy rozmowe.

Od: Charlśśś
Charlś? O.o

Do: Charlśśś
Tak. (*-*)

Od: Charlśśś
Okej...
Co porabiasz, kotku? :-*

Kotku? Ojej...

Do: Charlśśś
Leże w wannie, a ty? :-)

Od: Charlśśś
C-co? O.O

Do: Charlśśś
No, leże w wannie, biore kąpiel. •~•

Od: Charlśśś
Okiii... mogę się przyłączyć? <3

Haha, on to ma humorek. Zboczeniec...

Do: Charlśśś
No chyba cię matka nie kocha. XD

Od: Charlśśś
Ojj, kocha, kocha. •.•

Do: Charlśśś
Napewno... A ty co robisz? Bo mi nie odpowiedziałeś.

Od: Charlśśś
Myśle o takiej jednej blondynce...

Aha, ehh... nie powiem smutno mi się zrobiło... nie ważne czemu...

Do: Charlśśś
Aha. :-(

Od: Charlśśś
Coś się stało? ;-;

Do: Charlśśś
Nieee. :')

Od: Charlśśś
Okejjj... powiedzmy że ci wierze... Moja księżniczko. <333

Ojejku... czemu jak on to napisał to poczułam motylki w brzuchu? OMG...

Do: Charlśśś
Ojjj... <3 

Od: Charlśśś
Cio? :-*

Do: Charlśśś
Nicio. Muszę kończyć, papa Misiu. :-*

O kurwa! Co ja napisałam? Ja pierdole...

Od: Charlśśś
Papa skarbie.

Jak on tak pisze to aż mi się jeść chcę. Wyszłam już z wanny, osuszyłam się cała. Ubrałam piżamkę, wyszłam i postanowiłam obejrzeć film "Ted". Ten film jest zajebisty, wziełam laptopa i położyłam się na łóżku. Włączyłam film i zaczełam oglądać. Nawet nie wiem kiedy zasnełam...
*Alisha*
Obudziłam się w wannie?! Co?! Ja pierdole, zasnełam w wannie. Haha, cała ja! Zasne nawet na stojąco, a w wannie to już dopiero. Spojrzałam która godzina, kurwa mać jest 20.09 a kąpać poszłam się po 17-stej. Omg, spałam nie całe 3 godziny. Wyszłam wkońcu z tej wanny, osuszyłam ciało, włosy i ubrałam piżamkę. Wyszłam z łazienki, telefon położyłam pod poduszke i położyłam się. Jest dopiero po 20-stej. a mi się spać chcę, gdy już prawie zasypiałam, dostałam sms'a. Kurwa! Dajcie człowiekowi spać, wyciągnełam telefon i kliknełam w wiadomość.

Od: Nieznany
Witaj słoneczko, pamiętasz Nas? Bo my ciebię bardzo. Stęskniłaś się? Napewno... Myślałaś że jak się wyprowadzisz to będzie koniec? Myliłaś się... Wracamy! Ciesz się póki możesz, bo niezadługo twoje życie, zastąpi piekło.
Nie pozdrawiamy szmato ;-)
~N4 kiedyś N5.

Nie! To tylko sen z którego się obudze! Proszę, niech to będzie zwykły sen! Łzy zaczeły lecieć mi po policzkach, ja tym razem tego nie wytrzymie... Było zajebiście, właśnie było! Od dzisiaj moje życie to piekło...

*********************************************************************************

Hejo, to ja XD
Bo jakby inny XD
Pisałam że rozdział dzisiaj, więc jest.
Kolejnu w niedziele! Przepraszam że tak późno ale internet mi się ścina, blogger też. Przed chwilą usunął mi końcóke rozdziału ale napisałam ją od nowa.
Tracę cierpliwość do bloggera...
No nic to tyle :-)

KOMENTUJESZ=MEGA MOTYWUJESZ!!!

P.S przepraszam za wszystkie błędy!!!

Od dzisiaj podpisuje się "~queen_69" a nie "~A"

~queen_69

sobota, 12 marca 2016

Rozdział III • You know my name, not my story... •

Z jej łez można by zbudować ocean.
W którym tonie jej smutek...


*Alisha*
Przed szkołą stał Leo, koło...
Samochodu?! Co?! On mnie, przecież zabije! Nie! Skąd, on ma prawko?! Nie zdąrzyłam spisać testamentu! Leo gdy mnie zobaczył, podszedł.
- Hej, koteczku. - szepnął i mnie przytulił.
- Leo, chcesz mnie zabić, prawda? - spytałam przerażona. Nienawidze jeździć samochodami, po prostu kiedyś... Nie ważne. Chcę o tym zapomnieć. Wyrwałam się z jego objęć.
- Nie, jeszcze nie. - odpowiedział i się zaśmiał.
Debil! No 100% debil! Chyba zauważył mój strach w oczach, ponieważ skończył się śmiać. Chwycił moje dłonie i oparł swoje czoło o moje. Wpatrywał się w moje oczy, a ja w jego. Miał takie głębokie oczy... Alisha! Ogarnij się!
- Nie zabije cię, księżniczko. - szepnął. Chwycił moją rękę i szliśmy w strone samochodu. Ale ktoś stanął na naszej drodze. Ty szmato...
*Ice*
Charlie zrobił coś czego się nie spodziewałam...
pocałował mnie w policzek. Wiem, niby nic a jednak coś.
- Emm... Charlie może wejdziesz? - zapytałam z nadzieją, że się zgodzi. On tylko uśmiechnął się i odpowiedział.
- Jasne.
Uśmiechnełam się, otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka. Ściągneliśmy buty i weszliśmy w głąb salonu. Charlie podziwiał widoki.
- Chcesz coś do picia? - zapytałam się, a on popatrzył się na mnie.
- Okej, a co proponujesz? - spytał.
- Emm... mamy CoCa-CoLe, Tymbarka, Pepsi, Orandżine i to wszystko. - odpowiedziałam a on popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
- Po co ci tyle napojów? - spytał.
- No tak, Alisha pije tylko CoCa-CoLe i Pepsi a ja Tymbarka i Orandżne. - odpowiedziałam.
- Kto to Alisha? - spytał.
- Moja siostra. - odpowiedziałam.
- A gdzie twoi rodzice? - znowu zapytał. Boże, człowieku ile ty pytań zadajesz.
- Mama w delegacji a tata nie żyje. - odpowiedziałam smutno. On podszedł i mnie przytulił. Kołysał mną przez chwilkę.
- To co chcesz do picia. - spytałam, odrywając się od niego.
- Poproszę cole. - odpowiedział a ja poszłam nalać napoju. Wyciągnełam dwie szklanki, Chrliemu nalałam coli a sobie tymbarka. Po czym wziełam szklanki i skierowałam się w strone kanapy na której siedział Charlie. Podałam mu picie i usiadłam.
- Dziękuje. - powiedział i uśmiechnął się co odwzajemniłam.
- Nie ma za co. - powiedziałam. Po na piciu się zaczeliśmy rozmawiać. Po około godzinie do domu weszli...
*Alisha*
Na drodze stanął nam, nasz największy plastik szkolny! Która chyba mnie nie zauważyła ponieważ rzuciła się na Leo, piszcząc.
- Leoś, skarbie, misiu itp.
A on ją odepchnął. Wtedy ona zauważyła mnie. Patrzyłam na mnie wzrokiem zabójcy. Haha, zachwile jej te oczy wyjdą dupą.
- Odczep się od Leosia. - powiedziała, kierując swą jakże interesującą przemowe ku mojej osobie.
- Dziecko, nie będziesz mi mówiła z kim mam się zadawać a z kim nie. - powiedziałam spokojnie. Nie będę marnowała energi na jakąś przedmuchaną lale.
- Kurwo, albo go zostawisz w spokoju albo... - powiedziała a ja jej przerwałam.
- Albo? - spytałm ciekawa, kręcąc loka w włosach.
- Albo będzie z tobą źle. - dokończyła pewnie. A ja wybuchłam śmiechem. Czy ona właśnie mi grozi? Haha!
- Ej, ludzie, ludzie. - zaczełam krzyczeć po chwili dodałam. - to chodzące pruchno, właśnie zaczło mi grozić, mam się bać? - spytałam śmiejąc się. A reszta szkoły ze mną. Ruda była wściekła jak plastik który został wrzucony do kosza na papier. Ruda wzieła zamach i po chwili dostałam z liścia. Wszyscy zamilkli. A ja skumałam co się właśnie stało. Czy ona teraz mnie uderzyła?! Nie żyje szmata!
- Nie żyjesz, kurwo. - krzyknełam. Podeszłam do niej, wziełam ją za szmaty i przywarłam do ściany. Wszyscy zaczeli się patrzeć co zrobie. A ja wziełam zamach i przyjebałam jej z całej siły w nos. Polałam się krew. Puściłam jej tę tanią bluzke a ona padła na kolana, trzymając się za nos.
- Przeproś albo tak ci dowale że cię alfons nie rozpozna! - krzyknełam wściekła.
- Przepraszam. - powiedziała i zaczeła płakać.
- I teraz przysięgnij że dasz mi i Leo spokój. - powiedziałam.
- Tobie tak, Leo nie. - powiedziała chamsko. Chyba chcę powtórkę z rozrywki. Już chciałam jej przyjebać ale ktoś obejmnął mnie w talli i odciągnął.
- Puszczaj! - krzyknełam.
- Spokojnie. - powiedział. LEO! Tak to on. On mnie zatrzymał. Wszyscy się gapili. A Leo zaciągnął mnie siłą do samochodu. Zapiął mi pasy. Sam wszedł od drugiej strony, zapiął pasy i wścisnął gaz. Nienawidze go. Jak mógł mi przerwać?! Ale chyba dobrze zrobił, bo gdyby ktoś mnie nie odciągnął to bym ją chyba zabiła!
- Gniewasz się na mnie, kotku? - spytał Leo. Nie odpowiedziałam mu na te bezsensowne pytanie.
- Misiaczku. - powiedział i położył dłoń na moim udzie.
- Pacz jak jedziesz, pacanie. - powiedziałam i ztrzepnełam jego rękę. Za durzo sobie pozwala. Kretyn.
- All, nie gniewaj się na mnie. - powiedział i zatrzymał się. Wysiadł, obkrążył auto i otworzył mi drzwi. Odpiełam pasy i wyszłam. Ciekawe po chuj się zatrzymał?!
- Po co się zatrzymałeś. - spytałam obojętnie. Chcę już do domu! On podszedł i chwycił mnie za dłonie i oparł swoje czoło o moje. Jest o głowe wyższy więc byłam niżej.
- Nie chciałem żebyś miała kłopoty przez tą suke. - powiedział patrząc mi w oczy. Ehh... wybacze mu. Chyba nie będę się gniewać o to że chciał dla mnie dobrze. Wtuliłam się w niego. Ja nie wiem co się ze mną dzieje! Pomocy! On uśmiechnął się i pocałował mnie w włosy. Po chwili weszliśmy do samochodu i odjechaliśmy w strone mojego domu.
- Ulica? - spytał Leo.
- Will Street 29. - odpowiedziałam. Ej! A jak on mnie w nocy zgwałci?! Dzisiaj spiszę testament. Po 5 minutach byliśmy po moim domem.
- To pa, księżniczko. - powiedział, przytulając mnie do siebie. Zabije go kiedyś za tą księżniczke.
- Możen wejdziesz? - spytałam po cichu. Sama nie wiem czemu to zrobiłam. Po prostu chciałam go lepiej poznać.
- Okej. - odpowiedział, uśmiechając się. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce. Przez chwile patrzałam na nasze dłonie i lekko się uśmiechnełam. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do domu, nadal trzymając się za ręcę. Gdy weszliśmy do salonu, zobaczyłam...
*Leondre*
Trzymając się za ręcę weszliśmy do salonu w którym siedzieli, jakaś blondynka i Charlie?! Co on to robi?! Po chwili om popatrzył się na mnie. Był zdziwiony tak samo jak i ja.
- C-co ty tu robisz? - spytaliśmy w tym samym czasie. Dziewczymy patrzyły na nas z zdziwieniem.
- Emm... Ice to jest Leo, Leo to jest Ice moja siostra. - powiedziała Alisha. A ja dalej patrzyłem na blondyna.
- Miło mi. - powiedziałem.
- Mi też, Alisha to jest Charlie, Charlie to Alisha, ta co pije 3 litry coli na dzień. - powiedziała śmiejąc się. Chatlie zaśmiał się pod nosem, wstanął i podszedł do All i ją przytulił. CO?! On ją właśnie przytulił?! Ejj!
- Miło mi. - powiedział i wkońcu oderwał się od MOJEGO koteczka.
- Eee... mi też. - powiedziała lekko speszona Alisha.
- Więc, co tu robisz? - spytałem Charlsa.
- Jestem u koleżanki a ty? - odpowiedział i usiadł obok Ice.
- Przyszedłem z koleżanką. - powiedziałem. Ice i Charlie spojrzeli na siebie i spytali równo.
- Tylko koleżanki?
A ja nie wiedziałem o co im chodzi. Wymieniliśmy się spojrzeniami z ALishą i dopiero teraz skumałem o co im chodziło! No przecież, trzymamy się za ręcę. Alisha wyrwałam rękę.
- Tylko znajomi. - powiedziała patrząc na nich.
- Trzymałem ją za rękę bo chciała siku, a jeszcze by mi się załatwiła w samochodzie. - powiedziałem i zacząłem się śmiać. Oni razem ze mną oprócz All. Popatrzyła na mnie z zabójczym spojrzeniem. Wygląda słodko jak się denerwuje.
- Devries, ale ty jesteś ułomny jak ta Ashley. - powiedziała spokojnie. Co?! Ona, mnie porywnuje do tego rudzielca?!
- Kto to Ashley?- spytała Ice. Alisha przewróciła oczami.
- Jak cj to powiedzieć, to taki pasztet że w Biedronce kupisz lepszy. Ma morde jak rozjechany kebab. Nos jak pinokio a poznokcie jakby miała depresje. - powiedziała poważn głosem Alisha. A my pęjaliśmy ze śmiechu, a ona patrzyła na nas jak na idiotów.
- Z czego rycie? - spytała. A my jeszcze bardziej zaczeliśmy się śmiać.
- T-twoje słownictwo mnie rozwala. - wyjąkałem przez śmiech. A ona podeszła do mnie i trzepnełabw tył głowy.
- Ty idioto. - powiedziała i poszła na góre. Co jej się stało?
- Przepraszam, ona czasami tak ma. - powiedziała Ice, wzieła Charliego za ręk3 i poszli do jej pokoju. Ooo co tam się będzie działo. Postanowiłam iść do Alishy. Weszłem po schodach i się zatrzymałem. Są dwie pary drzwi. Jedne różowe drugie czarne. Na jednej wisi tabliczka z napisem "Pukaj!"  na drugich, tabliczka z napisem "Hokus, pokus, czary, mary. Weź zapukaj nie rób siary!" Tak to będą drzwi All. Zapukałem i usłyszałem ciche "Proszę" , weszłem. Siedziała na łóżku, nosem w telefonie. Następna, uzależniona.
- Uzależnienie, kotku. - powiedziałem i usiadłem obok niej. Ona gwałtownie schowała telefon pod poduszke. Co może ukrywać?! Może ma chłopaka... Ehh... Ona po chwili się położyła, a obok niej ja. Leżeliśmy nie odzywając się do siebie. Wkońcu, przerwałem cisze...
*Ice*
Wziełam Charliego za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Biedna Alisha, nadal nie potrafi o tym zapomnieć. Usiedliśmy na łóżku, a Charlie odezwał się.
- Co się dzieje z Alishą? - spytał. Nie mogę mu powiedzieć.
- Po prostu, ona kiedyś przeszedła straszny okres. - zaczełam smutna, po chwili zaczełam dalej mówić. - Pewnie myślisz że ona zawsze była taka wredna? Jak tak to się mylisz. Kiedyś była przyjacielska, miła i wrażliwa. Bardzo wrażliwa. Miała wielu przyjaciół ale tylko Chris, Jacob, Emily i Eva byli dla niej najważniejsi. Mieli pseudonim "N5" czyli "Nasza piątka" , ufała im bezgranicznie. Kiedyś powiedziała im coś bardzo ważnego o swoim życiu, sama nawet nie wiem co. Oni to wykorzstali i wstawili to do każdego możliwego portalu społecznościowego, powywieszali plakaty w szkole i na całej dzielnicy. Każdy i to dokładnie każdy z niej się wyśmiewał. Mieli ją za śmiecia, suke itp. All się załamał, przez pół roku miała swój grafik "Iść szybko do szkoły, wrócić, zjeść jedną kanapke i zamknąć się na reszte dnia w pokoju" mama nie wytrzymała. Przeprowadziliśmy się tutaj. Przez całe wakacje siedziała w pokoju, trzy dni przed rozpoczęciem roku, wkońcu wyszła. Powiedziała że się zmieniła. I tak jest do teraz. Stała się wredną suką bez uczuć. - skończyłam opowiedać a Charlie przytulił mnie i powiedział...
*Alisha*
Weszłam do swojego pokoju, rzuciłam torbe pod ściane, wziełam telefon i usiadłam na łóżku. Sama nie wiem czemu powiedziałam na Leo, idioto. Ehh... Jestem taka nie udana. Rodzice zawsze bardziej interesowali się Ice. Raz gdy miałam 12 lat, mama wyjechała w delegacje, tata postanowił pojechać z Ice do Hiszpani. 

~*~

- Tato, czemu ja nie jade. - spytałam. Bałam się zostać sama.
- Nie mów do mnie, tato! - krzyknął na mnie. A mi poleciała łza.
- Dlaczego? - spytałam szeptem. A on wziął zamach i dostałam w twarz. Pierwszy raz ktoś mnie uderzył. Łzy leciały mi po czerwonym policzku. Strasznie szczypało. Tata popatrzył na mnie z pogardą i obojętnością.
- Tato, dlaczego mnie uderzyłeś? - spytałam, płacząć. A on znowu mnie uderzył, tym razem w drugi policzek. Pobiegłam do kąta. On podszedł, bałam się. Tak strasznie się bałam.
- Nigdy nie byłaś i nie będziesz moją córką! - krzykczał, po chwili dodał. - Jesteś zwyczajną suką. Jesteś wpadką, ja i mama nigdy cię nie chcieliśmy!
Odszedł razem z Ice. Ale po chwili wrócił. Myślałam że przytuli mnie i powie że mnie kocha ale on znowu zaczął krzyczeć.
- Jedziemy, dom ma być cały, bo jak nie to dostaniesz taki wpierdol że przez pół roku będziesz w szpitalu. 
I jeszcze dodał.
- Zdychaj.
I poszedł do drzwi, wyszedł i zamknął drzwi na klucz. Odjechał. Te słowa zabolały, bardzo zobaloły...

~*~

Do teraz pamiętam tę rozmowe, te uderzenia i że jestem jakąś wpadką, której nigdy nie chcieli. Łzy spływały mi po policzkach. Tak, wiem. Ta silna i bez uczuć dziewczyna, płacze. Jestem do dupy. Nikt mnie kocha. Usłyszałam że ktoś wchodzi po schodach, szybko starłam łzy i wziełam telefon do ręki udając że coś oglądam. Po chwili do pokoju wszedł...
*Ice*
Siedzieliśmy aż wkońcu Charlie odezwał się.
- Racja, dużo przeszła.
Przytulił mnie, oderwaliśmy się od siebie po paru sekundach.
- Przepraszam ale muszę już iść. - powiedział smutny Charlie. Mi też jest trochę smutno ale widzimy się przecież już jutro.
- Dobrze. - powiedziałam lekko się uśmiechając. Wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Charlie ubrał buty i pocałował mnie w policzek.
- Do jutra. - powiedział tuląc mnie do siebie. Uśmiechnełam się w jego koszulkę.
- Papa. - powiedziałam. Oderwaliśmy się i wyszedł, pomachał mi jeszcze i zniknął z pola widzenia. Zamknełam drzwi, poszłam do swojego pokoju, wziełam prysznic, ubrałam piżamkę i postanowiłam poczytać książkę pt: " My Life ", po 30 minutach zasnełam...
*Alisha*
Do pokoju wszedł Leondre. Mógł by mi dać trochę spokoju? Jak chcę zaruchać to nie do mnie.
- Uzależnienie, kotku. - powiedział, przewróciłam oczami. Usiadł obok mnie, a ja gwałtownie schowałam telefon pod poduszke. Miałam na tapecie " Naszą piątke ", tak wiem głupia ja, mam ich jeszcze na tapecie. Ale muszę ich mieć, po prostu nadal są dla mnie ważni. Jestem naiwna. Opadłam na łóżko a Leo obok. Leżeliśmy w ciszy, po chwili Leo się odezwał.
- Przepraszam.
Za co? To ja powinnam go przeprosić.
- Nie, to ja przepraszam. - szepnełam i przytuliłam się do niego. Nie wiem czemu ale chciałam siębpo prostu do niego przytulić. 
- Skarbie, muszę już wracać. - powiedział. Trochę smutno mi się zrobiło ale cóż całego życia ze mną nie przesiedzi co nie?
- Sopoko, odprowadze cię do drzwi. - powiedziałam wstając. Zaczełam schodzić na dół a on za mną. Pewnie obserwuje mój tyłek. Zbok. Zatrzymaliśmy się pod drzwiami. Przytulił mnie.
- Papa Devries. - powiedziałam gdy sięboddemnie oderwał. Pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się kusząco.
- Do jutra, Panną Devries. - szepnął i zniknął za drzwiami. Biedny Leo, nadzieje sobie zrobił. Weszłam do kuchni by zrobić se kolacje. Zjadłam kanapkę, poszłam do pokoju, wziełam prysznic i się przebrałam. Runełam na łóżko o mało co go nie łamiąc. Po chwili odpłynełam do krainy różowych kucyków...

********************************************

Hakuna Matata!!!
Rodział dziś jak obiecałam.
I żeby było jasne to nie będzie tak jak w innych fanfiction że:
• W rozdziale I poznają się.
• W rodziale VII zostają parą.
Zanim zostaną (Może!) parą to minie trochę czasu.
Next za tydzień!
Rozdziały będą się pojawiać napewno co sobotę, może trochę prędzej jak się wyrobiem.
Pozdrawiam!
Bannana!!!!
~A
P.S przepraszam za błędy! :-:

wtorek, 8 marca 2016

Rozdział II •Hard and strong. And in the middle of the wounded princess ...•


To życie nauczyło ją być wredną suką 
bez uczuć.
Ale w środku dalej jest tą samą osobą co 
w przeszłości...



*Alisha*
... usiądziesz z... 
Leondre. - dokończyła nauczycielka. Co? Ja z nim? Przecież jego dziunia mnie zabije! Pomocy! Ratunku! Boję się!
- Jest! - krzyknął brunecik. Aha, dziwny jest. Wszyscy na niego spojrzeli z zdziwieniem. A po chwili zaczął się wykręcać.
- Jest!... znalazłem telefon? - bardziej zapytał niż stwierdził. Wszyscy zaczeli się śmiać. Czy tylko mnie to nie ruszyło?! Zaczełam iść w strone ławki. Stała ona koło okna i była ostania. Mi to pasuje! Będę mogła słuchać piosenek a pani tego nie zauważy. Gdy byłam przy ławce i chciała odsunąć krzesło, żeby usiąść. Brunet wyprzedził mnie, odsunął je i powiedział swoim uwodzicielskim głosikiem.
- Proszę, księżniczko.
Sorry, takie słowa na mnie nie działają, skarbie. Ale pobawić się zawsze można. Usiadłam, nachyliłam się nad jego policzkiem.
- Dziękuje. - szepnełam swym sexownym głosikiem i pocałowałam lekko jego policzek. Gdy się odsunełam, on uśmiechnął się szarmancko.
- Nazywam się Leondre Devries dla ślicznotek Leo. - puścił do mnie oczko. Na inne pewnie by to podziałało ale nie na mnie.
- Ja jestem Alisha Lite dla znajek All. - powiedziałam i podałam mu dłoń a ten debil ominął ją i przytulił mnie. Nie zaprzeczam jest mięciutki ale nic więcej. Odsunął się oddemnie.
- Leondre, oprowadzisz Alishe po szkole, dobrze? - spytała nauczycielka. A on odpowiedział.
- Tak. 
Aha mam go na głowie przez cały dzień. Zajebiście!...
*Ice*
... usiądź z... 
Martine. - powiedziała nasza pani. Martine podniośła głowe i się uśmiechneła. A ja popatrzałam na Charliego był smutny (?). Podeszłam do ławki która znajdowała się koło drzwi. Usiadłam.
- Jestem Martine Ewrlik dla przyjaciół Mati. - powiedziała i podała mi dłoń.
- Ja jestem Ice Lite dla przyjaciół Icc. - powiedziałam i uścisnełam jej dłoń.
- A po szkole oprawidzi cię Charlie! - powiedziała. Tak! Mogę z nim iść. Charlie uśmiechnął się do mnie co oddwzajemniłam.
*Alisha*
Pierwsza lekcja mineła mi spokojnie, Leo coś tam gadał a ja udawałam że go słucham.
*5 godzin później*Alisha*
Tak! Ostatnia lekcja! Wkońcu i do tego to WF, kocham go! Poszłam do szatni dla dziewczyn, już chciałam wchodzić gdy ktoś chwycił mnie za nargarstek i przywarł do ściany. A ten ktoś, to Leo. Czego on znowu chce?!
- Czego? - zapytałam chamsko. Po prostu nie lubie gdy ktoś mnie przywiera do ściany. Złe wspomnienia...
- Wracasz ze mną do domu. - bardziej rozkazał niż zapytał. Aha?! A jak on mnie gdzieś tam zgwałci?! W krzakach?! 
- A co ci tak zależy? - spytałam zadziornie. 
- No wiesz... - przeciągnął. On serio jest jakimś pedofilem! Ratunku!
- Leoś... - przeciągnełam. A po chwili dodałam. - Jak mnie nie puścisz, to stracisz swoje klejnociki. - powiedziałam słodko. A on zaśmiał się, nachylił się nad moim uchem i szepnął.
- Będę na ciebie czekać przed szkołą, mała. 
O nie, nie! Ja jestem niska, a nie mała!
- Skarbie, mała jest twoja pała a ja jestem niska. - szepnełam. 
- Uwierz, nie jest aż taka mała. - znowu szepnął. Ej ale serio to jakiś zbok czy co?! 
- Nie będę wnikać. - powiedziałam i wyrwałam się z jego objęć. Wysłałam mu całuska i weszłam do szatni, a ten kretyn się śmiał. Obiecuje, zabije go kiedyś!
Przywitałam się z dziewczynami i zaczełam się przebierać w mój strój na WF.

Wiem, dużo odkrywa na moim ciele. Po prostu lubie takie stroje. Założyłam jeszcze swoje buty sportowe.


I spiełam włosy w kucyka, byłam gotowa. Wszystkie dziewczyny się na mnie gapiły. O co im chodzi?!
- Co? - spytałam. A one odwróciły wzrok. Kate do mnie podeszła i powiedziała.
- Po prostu nikt się tak nie ubiera na WF. Ale szczerze, to wyglądasz zajebiście. - uśmiechneła się do mnie co odwzajemniłam.
- Dzięki. - powiedziałam. Po chwili wszedł do szatni nasz nauczyciel WF. 
- Dziewczyny, wychodzimy. - powiedział i wyszedł a my za nim. Gdy wyszliśmy, Leo stał oparty o ściane i gadał z kolegami. A potem jego wzrok wylądował na mnie. Zeskanował mnie od góry do dołu i podszedł. Chwycił mnie w talli i powiedział.
- Sexownie wyglądasz, skarbie. 
Aha?! Facet bierz te rączki bo ci je połamie! Wyrwałam się i powiedziałam.
- Nie dotykaj mnie, misiu.
Zaśmiał się. Jakiś chłopak się na mnie gapi, z uśmiechem podrywacza. Ma blond włosy i zielone oczy. Leo to chyba zauważył bo jego wyraz twarzy zmienił się. Podszedł do tego kolesia, przywarł go do ściany i coś mu powiedział ale nie zrozumiałam co.
*Leondre*
Boże, jak ona sexownie wygląda w tym stroju! Josh się na nią gapi, nie ukrywam, wkurzyło mnie to. Nikt nie ma prawa się na nią gapić. Tylko ja mogę. Podeszłem do niego, przywarłem do ściany i powiedziałem zły.
- Nie patrz się na nią.
- Bo co, gwiazdeczko? - spytała i się zaśmiał. A ja wiem czym go ugiąć.
- No wiesz... Ja nadal mam to nagranie. - zacząłem. - i mógłbym je pokazać dyrektorowi, a on by cię wywalił ze szkoły. - dokończyłem. A on popatrzył się na mnie ze strachem w oczach.
- Dobra, dobra bierz ją ale nie pokazuj mu tego nagrania, proszę. - powiedział błagalnie a ja go puściłem i powiedziałem.
- Spieprzaj. I nigdy się już na nią nie patrz.
A on kiwnął głową i odszedł. A ja podeszłem do Alishy i chwyciłem jej rękę. Chciała ją wyrwać.
- Jestem śilniejszy, kotku. - powiedziałem i się zaśmiałem. Ona przekręciła oczami i położyła głowe na moim ramieniu. Podobam się jej, ja to wiem! Po chwili weszliśmy na sale.
*Ice*
Lekcje mineły nawet fajnie. Alisha kończy dopiero za godzine więc wracam sama do domu. Pożegnałam się z Martiną i wymieniłśmy się numerami telefonu. Wychodziłam z szkoły gdy ktoś chwycił mnie za rękę. Miałam nadzieje że to Charlie ale to był Luck.
- Puść mnie. - powiedziałam, wyrywając rękę. A Charlie pojawił się koło nas. Jak on, to robi?! 
- Spadaj, Luck. - powiedział zdenerwowany Charlie. A Luck parsknął i odszedł. Charlie objął mnie w talli. WTF?! I powiedział.
- Odprowadze cię do domu. - bardziej rozkazał niż stwierdził. A ja nic nie odpowiedziałam, szliśmy nie odzywając się. Gdy doszliśmy do mojego domu, zrobił coś czego się nie spodziewałam...
*Alisha*
Po rozmowie Leo i tego chłopaka. Devries podszedł do mnie i chwycił moją rękę. Chciałam ją wyrwać ale coś nie pykło.
- Jestem silniejszy, kotku. - powiedział i się zaśmiał. A ja przekręciłam oczami i położyłam głowe na jego ramieniu. Nie wiem co mi jest! Ratunku! Chyba zachorowałam! Po chwili weszliśmy do sali, udało mi się wyrwać rękę. 
- Ustawić się! - krzyknął nauczyciel. Stanełam a po chwili poczułam czyjeś ręcę na talli. Ten ktoś nachylił się pocałował mnie w szyje. Ja wiem, kto to jest.
- Leo, bierz tę ręcę. - powiedziałam spokojnie. 
Skąd wiem że to Leo? To proste, tylko on używa zapach tych perfum.
- Nie bulwersuj się, kotku. - powiedział poczym pocałował mnie w policzek. Nie mam sił się z nim kłócić. Ale i tak go kiedyś zabije! 
- Nie mam sił się z tobą drażnić, skarbie. - powiedziałam. A on zaśmiał się i przytulił mnie do siebie. 
- Alisha Lite? - spytał nauczyciel WF. Sprawdzał obecność.
- Jestem! - krzyknełam. A on spojrzał na Leo, który się do mnie tuli. Mam gdzieś jego spojrzenie. Po chwili skończył sprawdzać obecność. Była rozgrzewka, mieliśmy biegać. Biegłam, biegłam aż ktoś wziął mnie od tyłu i dźwignął. Znowu, to był Leo. Posadził mnie na swoich barkach i zaczął biegać. Nie powiem było to śmieszne. Pana nie było, poszedł do ubikacji. Cała klasa się z nas śmiała.
- Skarbie. - powiedziałam. Ej, czemu ja wogóle tak do niego mówie?! Przyzwyczajenie.
- Tak, kotku. - powiedział i stanął.
- Puścisz mnie? - zapytałam. A on udawał że myśli.
- A co będę miał wzamian? - spytał z uśmieszkiem. Ehh... Co za zboczeniec!
- Co chcesz. - powiedziałam. CO?! CO JA POWIEDZIAŁAM?! Dopiero teraz do mnie dotarło, to co ja powiedziałam.
- Kusząca propozycja. - powiedział i po sekundzie dodał. - Spoko, później ci powiem co masz zrobić. 
Zrobił mine podofila. Zbok! On mnie zgwałci, ja to wiem! Pomocy! Hello! Postawił mnie na ziemi. Pan wszedł i powiedział że będziemy grali w piłkę nożną. TAK! Mój żywioł! Kapitanami byli Leondre i jakaś blondynka. Proszę, nie chcę być w dróżynie z Leo!
- Wybieram... Kate. - powiedziała blondynka. A Katt poszła do niej.
- To ja biore... Moją księżniczke. - powiedział i wskazał na mnie. CO?! Jaką księżniczke?! 
- Twoją księżniczką, nie jestem. - powiedziałam i podeszłam do niego. On zaśmiał się. Po paru sprzeczeniach kto stoi na bramce w naszej drużynie, wypadło na Chrisa. Ja z Leo na ataku a reszta z tyłu. Leci piłka, poddaje do Leo. On strzela gola, potem Kate biegnie z piłką, odbieram jej piłkę i z końca sali, strzelam gola. TAK! Wygraliśmy. Leo podbiegł do mnie. Przytulił i dźwignął.
- Jesteś najlepsza. - szepnął.
A ja przytuliłam go, był zaskoczony ale oddwzajemnił uścisk. Sama byłam zaskoczona tym co zrobiłam. Coś czuje że jesteśmy za blisko siebie, po chwili odepchnełam go delikatnie. Leo odprowadził mnie pod same drzwi szatni i pocałował w policzek. A ja weszłam do szatni i przebrałam się w swoje ciuchy, pożegnałam się z Kate i resztą. I wyszłam ze szkoły pod którą stał Leo koło...

**************************************************************************
Hejo!
Rozdział dzisiaj! 
Wiem, akcja toczy się wokół All i Leo ale zapomniałam wspomnieć, że w tym fanfiction, głównymi bohaterami są.
*Leondre Devries.
*Alisha Lite.
*Ashley Bitch.
Ale reszta też będzię się pojawiała. Po prostu w moim opowiadaniu, oni grają główne role.
Kolejny rozdział pojawi się w sobote lub niedziele!
Kcw ❤
Paa!
~A

KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ+ROZDZIAŁ SZYBCIEJ!!!



❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤ 
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO MOJE KOBITKI!!!! 
KCW!!!
DURZO SZCZĘŚCIA, MNIEJ FACETÓW!!!!
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

sobota, 5 marca 2016

Rozdział I •He goes hard and happy and in the depths of the soul is wounded angel…•

Trudno jest zdobyć zaufanie osoby 
która tyle wycierpiała w przeszłości...


*Alisha*
... i właśnie miałam go pocałować... jeszcze milimetr... i ktoś przerwał mi ten piękny sen. Nie ktoś a raczej coś. A ten cosiek, to mój głupi różowy budzik. Wyłączyłam go i sprawdziłam która godzina. Pacze i jest 7.00 a do szkoły mam na 8.00. Ehh... dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole. A co to oznacza? Oznacza że będą nowi "przyjaciele" i nowi wrogowie... Jestem pewna że nikomu nie zaufam. Zaufałam kiedyś poru osobą które zniszczyły mnie i moją psychike. Teraz nie jestem szczęśliwa naszę maskę która zakrywa ból i cierpienie a pokazuje twardość i szczęście. Myślałam tak chyba z pół godziny ponieważ do pokoju wparowała moja siostra z wiadrem lodowatej wody! Chciałam coś powiedzieć ale cała zimna zawartość wiadra wylądowała na mnie. Przecież ja ją za chwile zabije!
- Coś ty zrobiła?! - spytałam krzycząc. A ona. Jak to ona, śmiała się z tego na cały dom. Wziełam poduszkę ustawiłam ją w odpowiednim kącie i rzuciłam w nią. Ha! Oberwała w twarz. Ona popatrzyła na mnie ze złością w oczach. Gdy to zobaczyłam wybuchłam śmiechem.
- Nie żyjesz mała! - krzykneła i rzuciła się na mnie, łaskocząc.
- Ma-mał-ła jee-sst t-twoja pa-ałaa. - wyjąkałam przez śmiech.
- Przeproś. - powiedziała nie kącząc tej tortury. A ja mam na nią sposoby. Spojrzałam na zygarek. Za 20 minut do szkoły!
- Za 20 minut do szkoły. - powiedziałam. A ona przestała mnie torturować i wybiegła z mojego pokoju krzycząc:
- Przecież ja nie zdąże!
A ja wybuchłam śmiechem ale po chwili się ogarnełam, przecież ja też ide do szkoły, wstałam z łożka, podeszłam do szafy i myślałam czy wybrać ciuchy wygodne? Czy może eleganckie? Myślałam przez 3 minuty i wybrałam komplent  który mi się spodobał. Wziełam odzież i weszłam do łazienki, wziełam szybki prysznic i wyszłam z kabiny. Osuszyłam ciało i włosy poczym ubrałam wcześniej wybrany komplet ubrań.

Pomalowałam rzęsy i zrobiłam czarne kreski, rozczesałam włosy i zostawiłam rozpuszczone. Wyszłam z łazienki, wziełam swóją torbe, telefon, słuchawki i kase na launch. Zeszłam na dół. Ice jeszcze nie było więc wziełam jabłuko, wyszłam z domu i skierowałam się do szkoły...
*Ice*Wcześniej*
Gdy Alisha powiedziała że za 20 minut do szkoły to wybiegłam z jej pokoju krzycząc:
- Przecież ja nie zdąże!
I mam racje, wbiegłam niczym churagan do pokoju, ledwo co nie rozwalając drzwi. Podbiegłam do szafy wziełam pierwszy lepszy komplet ubrań i pobiegła do łazienki. Wzieła bardzo szybki prysznic i wyszłam z prysznica. Osuszyłam ciało, włosy i założyłam swoje ubrania.

Pomalowałam się lekko, rozczesałam włosy i spiełam je w koka. Wyszłam z łazienki, wziełam swoją torbe, telefon, pieniądze na drugie śniadanie i słuchawki. Zeszłam na dół, nagle dostałam sms'a.

Od: My princeska 
Wyszłam wcześniej z domu do
szkoły, żebyś się nie martwiła 
gdzie jestem to napisałam.
Miłego siostra ;*
All

Do: My princeska
Już chciałam dzwonić do
psychiatryka czy przypadkiem 
cię już nie zamkneli *-*
Tobie też miłego ;*
Icc

Ta moja siostra serio powinna iść do psychiatryka. Ale kocham ją, choć kłócimy się zawsze kto siedzi z przodu w aucie to i tak jesteśmy nie rozłączne. Spojrzałam na zygarek... O mój boże jest już 7.50 mam 10 minut do szkoły nie zdąże! Wybiegłam z domu, zamykając go oczywiście. Mamy nie ma, już o 5.00 musiała pojechać w delegacje! Ale jest jeden, jedyny plus. CHATA WOLNA NA TYDZIEŃ a co to oznacza. IMPREZA. Pobiegłam w kierunku szkoły...
*Alisha*
Doszłam do wielkiego, białego budynku. Na którym jest pełno kolorowych obrazków, napisów już mi się tu podoba. Podeszłam do drzwi pociągnełam w swoją strone i weszłam do środka. Pełno nastolatków. Niektórzy biegają niczym małe dzieci, inni słuchają rap'u. A jeszcze inni plują tymi spluwaczkami* Podoba mi się tu, to nie jest to co w mojej dawnej szkole. Zakaz biegania, nie nosić telefonów do szkoły itp...
Sprawdziłam plan lekcji. Pierwsza lekcja matematyka! HELP ME! Nienawidze matematyki... pod salą 17B kurde to na drugim piętrze. Zaczełam biec swoim niezwykłym sprintem. Wszyscy się na mnie gapili. Mam to w dupie! Zaczełam biec po schodach i już po chwili byłam na piętrze B czyli drugim. Jestem koło sali 10B więc sala 17B musi być blisko. Zaczełam iść w strone sali przy których stała grubka chłopaków a na przeciw grupka dziewczyn. Jakaś ruda dziunia zaczła się kleić do jakiegoś bruneta. HAHA! Ona wygląda góra na 14 lat. Haha do przedszkola dziecko wypierdalaj. Podeszłam pod sale i wszystkie oczy skierowały się na mnie. Aha dziwni są. Nie wytrzymałam i spytałam się:
- Co kolorowa jestem?
Na co oni się zaśmiali a ruda dziunia podeszła do mnie.
- Gdzie kupiłaś bluzke, w tanim markecie? - spytała pewna siebie przedmuchana lala. Aha już nie lubie tej małolaty.
- No wiesz ja przy najmniej kupiłam a nie dostałam od klienta. - powiedziała puszczając jej oczko. Wszyscy zaczli się śmiać.
- Ty szmato! - krzykneła i chciała mnie uderzyć. Ale wpore zaragowałam i chwyciłam jej ręke.
- Uważaj bo se paznokietki połamiesz. - szepnełam i puściłam jej ręke. A ona ze złością odeszła i przytuliła bruneta. Sorry ona się na niego rzuciła a on ją odepchnął. Oj coś widze że po kliencie skarbie. A ten brunet puścił do mnie oczka. Uuu słaby podryw misiu. Uśmiechnełam się. Jakaś brunetka podeszła do mnie.
- Hej. Jestem Kate dla znajomych Katt. - powiedziała podając mi dłoń. No takie osoby już lubię.
- Hej. Ja jestem Alisha dla znajek All. - uścisnełam jej dłoń.
- Dowaliłaś tej rudej szmacie. - zaśmiała się a ja razem z nią.
- No wiesz ja nie daje się pomiatać ludzią. - powiedziałam. Kiedyś pozwoliłam na pomiatanie sobą ale to się zmieniło. Teraz stałam się wredna nie to co kiedyś...
- I masz racje. Ten rudzielec ma 14 lat i dopiepsza się do każdej dziewczyny. A jak widzisz też dobiera się do Leo ale ona mu się nie podoba booo... - przeciągneła śmiejąc się. Haha zgadłam ma 14 lat! Haha mała plastikowa dziunia. A ten brunecik ma na imie Leo, interesujące.
- Booo? - spytałam.
- Booo ja wiem kto mu się podoba. - powiedziała z bananem na twarzy.
- Aha to szczęścia jej życzę. - posłałam jej uśmiech. A ona wybuchła śmiechem a ja razem z nią i znowu wszyscy się na nas gapią.
- Tak, tak koleżanka jest chora psychicznie. - powiedziałam śmiejąc się a oni razem ze mną.
- Nie żyjesz skarbie. - powiedziała poważnie Katt. I wskoczyła mi na plecy. Zaczłam się śmiać a cała klasa ze mną oprócz dmuchanej*. Zaczełam z nią biegać, śpiewając.
- My psychiczne jednorożcy jedziemy do krainy My Little Pony!
Wszyscy się z nas śmieją. A Kate już polubiłam jedziemy na tych samych falach. Może kiedyś jej zaufam... Może... Kiedyś...
* Leondre*
Ashley kłóciła się z jakąś śliczną brunetką o granatowych oczach. Ashley taka odważna myślała że wygra a jednak przegrała. Ta nowa jej dowaliła po chwili Ashley się na mnie rzuciła a ja ją odepchnąłem. I puściłem do tej nowej oczka na co ona się uśmiechneła. OFICJALNIE OGŁASZAM TA DZIEWCZYNA JEST ZAJĘTA PRZEZE MNIE.
- Co się tak gapisz na tą suke? - spytała zazdrosna Ashley. Jak ona mnie wkurwia! Ludzie weźcie ją do jakiegoś psychiatryka! Proszę!
- Może mi się podoba a to już nie twoja sprawa.- powiedziałem a w jej oczach była złość. Po chwili usłyszałem śmiechy które dobiegały od tej nowej i Kate. Kate jest spoko, przyjaźnimy się. Po chwili nowa powiedziała.
- Tak, tak koleżanka jest chora psychicznie!
Zaśmiałem się. Kate wskoczyła nowej na plecy a ta zaczła z nią biegać. Ona ma tyle śiły?
Śmiały się i śpiewały.
- My psychiczne jednorożcy jedziemy do krainy My Little Pony.
Wszyscy się śmiali a obok dziewczyn pojawiła się nauczycielka. Gadały z nią przez chwile i weszliśmy do sali. Na szczęście Ashley nie chodzi ze mną do klasy....
*Ice*
Doszłam do szkoły po 5 minutach. Mam bardzo blisko, przechodze przez ulice ide koło TESCO i mam liceum a obok niego szkoła gimnazjalna do której chodzi Alisha. Weszłam do szkoły. Wszyscy się na mnie gapili. Nie lubię tego. Lekcje mam pod salą 3A to na prawo. Zaczełam iść pod sale co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Jakiś chłopak próbował zrobić gwiazde. Haha jak to wygląda. Jest za wysoki żeby to zrobić. Gdy mnie zobaczył oddrazu spoważniał. Wstał otrzepał się i lekko walnął czarno włosego chłopaka który ślinił się na mój widok. Ten chłopak który robił gwiazde miał blond włoski i chyba niebieskie oczy. Podeszłam pod ściane i się oparłam.
- Hej mała. - powiedział czarno włosy chłopak.
- Zostaw ją Luck. - obok nas pojawił się blondyn. Dzięki facet.
- Bo co mi zrobisz blondasku? - spytał Luck śmiejąc się. A blondas wziął go za bluzke i przywarł do ściany, coś szepnął mu do ucha a ten odszedł.
- Nic ci nie jest? Jestem Charlie Lenehan dla przyjaciól Charls. - powiedział.
- Nic mi nie jest. Dzięki. Jestem Ice Lite dla przyjaciół Icc. - odpowiedziałam z uśmiechem i podałam mu dłoń. Zamiast ją uściskać, przytulił mnie. On tak słodko pachnie. Odkleiliśmy się od siebie bo pani przyszła i zaprosiła nas do sali...
*Alisha*
Weszliśmu do sali. Pani kazała mi narazie stać koło biurka i wyszła. Wszyscy siedzieli i się na mnie gapili. A ja im pokazałam Fuck You zaczeli się śmiać i w tym momecie weszła nauczycielka.
- Dzień Dobry. - przywitała się z klasą. A oni wstali i powiedzieli chórem "Dzień Dobry".
- Mamy w klasie nową uczennice, przedstaw się. - powiedziała siadając na biurku. Aha lol ja ma coś powiedzieć o sobie? Okej sama tego chciałaś.
- Jestem Alisha Lite dla znajek All jak się komuś nie podoba to niech się nie paczy. - powiedziałam swoim jakże słodziutkim głosikiem i puściłam im oczko. Zaczeli się śmiać.
- Spokój. - powiedziała nauczycielka, po chwili dodała. - Dobrze, usiądziesz z....
*Ice*
Weszliśmy do sali, Charlie poszedł usiąść a ja stałam. Nauczycielka powiedziała:
- Dzień Dobry. Mamy w klasie nową koleżankę, przedstaw się. - uśmiechneła się do mnie co oddwzajemniłam.
*Charlie*
Ta blondynka jest śliczna i te jej arktyczne oczy w których można utonąć. Po chwili pokręciłem głową. Pani kazała coś opowiedzieć o sobie a Ice zaczeła swóją wypowiedź.
- Nazywam się Ice Lite dla przyjaciół Icc. Mieszkałam w Paryżu i także trochę w Polsce. - gdy zakończyła opowiadać uśmiechneła się.
- Dobrze, usiądziesz hmm... - pani przez chwile myślała. Proszę niech usiądzie ze mną!
- Już wiem. - powiedziała uśmiechając się i dodała. - Usiąd z...

****************************************************************************************

Hello its me!
I co rozdział dzisiaj!
Podoba się? Długość wystarcza?
Jak są jakieś błędy to oddrazu przepraszam!
Rozdział II pojawi się w piątek lub sobotę! Jak się wyrobie to może wcześniej! Haha TESCO w Walli xD.
Paa!
~A

KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ+ROZDZIAŁ SZYBCIEJ 

Spluwaczka* - nie wiem jak to się nazywa. To jest to czym pluje się małymi kuleczkami ze śliną.
Dmuchanej* - czytaj Ashley.